poniedziałek, 12 marca 2018

Niedziela z literką C

Niedziela z literką C
Zanim przejdę do sedna sprawy witam serdecznie dwie nowe obserwatorki StopChwilki, maggy rdest i Agnieszkę Zagajewską. Rozgoście się dziewczyny, czytajcie, oglądajcie i dzielcie się spostrzeżeniami, dobrym słowem i radami.Zapraszam.
A teraz
literka C, taka sympatyczna, wydaje się  nieskomplikowana a jednak przysporzyła mi trochę kłopotów i dlatego moja dzisiejsza z nią przygoda nie będzie długa.

 C jak cross stitch, 
czyli angielskie tłumaczenie słów "haft krzyżykowy". Ten rodzaj rękodzieła jest ze mną od wielu lat i dziś, z sentymentem, przyglądam się początkom mojej hafciarskiej przygody. Pierwsze krzyżyki haftowałam na cudem zdobytych materiałach, zupełnie nie przypominających dzisiejszej kanwy, muliną o niskiej jakości, która plątała się, była nierówna i czasem farbowała, ale samo haftowanie sprawiało mi to ogromną przyjemność i to zamiłowanie przetrwało do dzisiaj.
Tak zaczynałam







 C jak cekiny,
 takie większe i mniejsze kolorowe, połyskujące kółeczka przyszywane do tkaniny za pomocą maleńkich koralików.Układając się w piękne wzory cudnie zdobiły ubrania, szarfy, torebki i wiele innych kobiecych dodatków. Cekiny przywołują wspomnienia o mojej mamie, która wieczorami siadywała w swoim ulubionym fotelu ozdabiając moje i siostry ubrania. Z jej rąk wychodziły prawdziwe cudeńka, a wśród nich serdaczek, do modnego wówczas stroju krakowskiego a nieco później pasek do długiej, czarnej spódnicy haftowany cekinami w zielone i czerwone romby.
Serdaczek przetrwał i po wielu latach ponownie się przydał mojej siostrzenicy, gdy stroiła się na przedszkolny balik.







C jak czas,
a właściwie niedoczas, bardzo dokuczliwy, gdy trzeba wybierać między codziennością a przyjemnością haftowania. Między nauczaniem, prasowaniem, gotowaniem, sprzątaniem a igiełką malowaniem. Wymyśliłam, na swoje potrzeby, dwa określenia mojego hafciarskiego nałogu, czasopochłaniacz, bo chłonie bez umiaru cenne godziny oraz czasoumilacz, bo umila wolny czas i ten, który spędzam wieczorami przed telewizorem spoglądając na ekran sporadycznie i tylko "jednym okiem". 

 C jak cierpliwość, 
towar deficytowy, niezbędny przy liczeniu krzyżyków i pruciu, gdy liczenie nie wyjdzie. Konieczny, gdy kolory się mieszają i niewiele różnią a we wzorze na dobre zadomowią się pół- i ćwierć krzyżyki. Potrzebny, gdy przetnie się "pajączki" w hafcie richeliu lub nierówno ułożą się niteczki. Anielskiej cierpliwości trzeba, aby sprostać tym  wszystkim wyzwaniom. Dlatego cierpliwość, to niezwykle pożądana cecha, która wszystkich śmigających igiełką wyróżnia.

C jak candy,
czyli miłe zabawy blogowe organizowane dla uczczenia ważnych chwil w blogowym życiu. Obdarowywanie i otrzymywanie upominków, to niezwykłą frajda i dlatego chętnie biorę w nich udział. Niedawno ogłosiłam moje pierwsze urodzinowe candy u siebie, które spotkało się z miłym przyjęciem i sporym zainteresowaniem. Liczne, serdeczne życzenia motywują do dalszej pracy a zmaterializowane podziękowania są już w drodze do dwóch, spośród urodzinowych gości.Jako, że jeszcze nie dotarły, nie mogę ich tutaj pokazać.Pozwólcie jedna, że pochwalę się tymi, które otrzymałam
od Reni


od Basi


i od Moniki



C jak Coricamo,
czyli sklep internetowy z hafciarskimi przydasiami, gdzie często robię zakupy w spsób łatwy, prosty i przyjemny.

C jak kolory 
czerwony, czarny i cytrynowy

A na koniec  kilka fotek wczesnej wiosenki, która nieśmiało zagląda za kamienny murek.





Miało być krótko a wcale nie jest, więc przepraszam, że zabrałam Wam trochę więcej czasu niż planowałam.

Pozdrawiam i życzę miłego i wiosennego tygodnia.

Marysia

piątek, 9 marca 2018

O niespełnionych ( jak dotąd) marzeniach

O niespełnionych ( jak dotąd) marzeniach
Już nie pamiętam od kiedy rozpoczęła się nowojorska fascynacja mojego syna, bowiem od wielu lat słyszę entuzjastyczne zachwyty niemal nad wszystkim, co z USA się kojarzy. Nie pomagają tłumaczenia , że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma", ale przecież "do odważnych świat należy", ripostuje zachwycone amerykańskością dziecię i skarbonkę z widokiem na Manhattan na kuchennym parapecie ustawiło.Wprawdzie, odkąd studia skończył i pracować zaczął, a co za tym idzie wartość pieniądza dużo bardziej ceni, "arekimański" entuzjazm nieco przygasł. Aby jednak dać dowód matczynej miłości i gruszek w popiele nie zasypywać, taki oto nowojorski widoczek mu zafundowałam.A co, niech ma i marzy dalej.
 Może się napatrzy i nie wyjedzie, a co za tym idzie mnie tęsknota pożerać nie będzie.










Przyznać muszę, że ta czarna kanwa, porozrzucane pojedyncze krzyżyki i konspiracyjne tworzenie mocno dały mi popalić.Z jakości wykonania nie jestem wprawdzie do końca zadowolona, ale właścicielowi się podoba, przynajmniej tak mówi.

Nowojorską pracę zgłaszam do zabawy u Reni

Nie przynudzam dłużej, bo i tak ostatnio pełno mnie w blogowym świecie, a to wszystko za sprawą licznych zabaw, których uczestniczką jestem. Ponadto wena wróciła, czego mi życzyłyście, więc proszę znoście teraz cierpliwie moje towarzystwo.

Pozdrawiam i do zobaczenia

Marysia

czwartek, 8 marca 2018

Babeczka dla Babeczek

Babeczka dla Babeczek
Nie przypadkowo wybrałam dzisiejszą datę na prezentację karteczkowej babeczki. Chciałam zadedykować ją Nam, kobietom, w dniu naszego święta. Różne można mieć zdania na jego temat, ale dość mocno wrosło ono w naszą tradycję i tak naprawdę miło jest świętować przy filiżance dobrej kawy i wybornym ciasteczku, które dzisiaj, wyjątkowo nie tuczy.Jeśli dodamy do tego przysłowiowego tulipanka i Pana, który nas adoruje, to ...
Dlatego, kochane Kobiety, proszę o przyjęcie serdecznych życzeń wszystkiego, co dla Was  najlepsze, dobrych i pozytywnych wrażeń każdego dnia, wielu pomysłów na samorealizację, czasu dla siebie, życzliwych i kochających ludzi wokół siebie oraz tego, abyście czuły się kobietami każdego dnia, nie tylko
 8 marca.





Karteczkę zgłaszam do marcowej edycji zabawy Imieniny miesiąca.


Pozdrowienia i buziaki dla  wszystkich, blogowych kobietek

Marysia

wtorek, 6 marca 2018

Rożek obfitości

Rożek obfitości
Dziękuję, to za mało jak na to, o czym chcę dzisiaj napisać.Wrażenia i emocje, jakim zostałam za Waszą przyczyną poddana w ostatnim czasie, sięgnęły zenitu. Do licznych prezentów, które otrzymałam wcześniej dołączyły kolejne. 
Najpierw, zupełnie niespodziewanie, stałam się właścicielką pięknej bransoletki, wykonanej i ofiarowanej mi, przez Monikę Bransoletka zdobi moją rękę i stanowi powód do "zazdraszczania". Dziękuję Moniko serdecznie.





Potem wygrane Romantyczne candy u Reni, która nie byłaby Renią, gdyby nie dołączyła do przesyłki dodatkowego pudła, nie pudełka !, z licznymi przydasiami. Pięknie je poukładałam i teraz czekają na swoje pięć minut. Dziękuję Reniu za  Twoją hojność, która trochę mnie onieśmiela, ale jest to bardzo miłe uczucie.








No i jeszcze echa urodzinowego przyjęcia StopChwilki.
Dziękuję Wszystkim, którzy zaszczycili mnie swoją obecnością przynosząc ze sobą serdeczne słowa, piękne życzenia, wyrazy sympatii i zainteresowania. Dla takich chwil warto żyć, aby dzielić się  pasjami, znajdować zrozumienie i doświadczać dobra.
Dziękuję, że jesteście.
 I właśnie dlatego, jako podziękowanie za Waszą obecność, na zakończenie świętowania, moi domowi sympatycy StopChwilki, wylosowali drobne upominków dla dwóch, spośród urodzinowych gości. Ola dla Hani Pater, Szymek dla Dusi, a Tadeusz postawił kropkę nad "i" losując kolory, i dzięki temu Dusię obdaruję na zielono, a Hanię na żółto.Nic więcej nie powiem, bo to niespodzianka. Paczuszki gotowe do wysyłki. Hanię proszę o adres. Mój mail: cool_spring@interia.pl.

Rożek obfitości zapełniony, więc kończę i zmykam.
Życzę Wam miłego tygodnia, wielu pozytywnych wrażeń i dowodów ludzkiej życzliwości i sympatii.

Marysia

niedziela, 4 marca 2018

Niedziela z literą B

Niedziela z literą B
Kolejna literkowa niedziela i  chociaż przyjemność spędzenia poprzedniej z literką A, przez moje gapiostwo mnie ominęła, to się nie poddaję. Dzisiaj przybywam z literką B. Niezwykle fajna literka, która mi kojarzy się z backstitchem, blogiem, barwą i ... binoklami.
Zacznę od bloga, bo dla mnie to sprawa świeża, ponieważ 22 lutego minął dopiero pierwszy rok mojego blogowania. Mało, czy dużo? Mało, bo żałuję, że nie rozpoczęłam tej przygody wcześniej, dużo, bo 100 postów za mną a wraz z nimi  ponad 20 tysięcy odwiedzin, niezliczona liczba pozostawionych pod nimi komentarzy pełnych ciepłych i serdecznych słów oraz 63 stałe obserwatorki.
Dalej backstitch, czyli hafciarski make-up, który podkreśla ukryte piękno krzyżyków , dopełnia całości i dodaje urody. A oto moja próba zaprzyjaźnienia się z kontrastową niteczką.










Nie sposób pominąć bobinek, skromnych, hafciarskich przydasi pomagających zapewnić ład i porządek wśród kolorowych niteczek.




Barwa, czyli kolory muliny na literkę B, beżowy, brązowy, bordowy, biały, brunatny, błękitny i inne, które teraz nie przychodzą mi do głowy. Dzięki nim nasze prace są piękne i niepowtarzalne.
No i w końcu binokle, czyli mój niezbędnik, bez nich nie dam rady. Dzięki nim widzę, gdzie wkłuć igiełkę,  jak ją nawlec, policzyć krzyżyki, czy dobrać mulinkę.

I to już wszystkie moje hafciarskie skojarzenia na literkę B i w ten sposób zaznaczam swoją obecność w zabawie Niedziela z hafciarskim alfabetem


Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia

Marysia



Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger