czwartek, 19 kwietnia 2018

Zwyczajnie

Obiecuję, że dzisiaj smęcić nie będę, bo i powodów ku temu nie mam. Ot, po prostu, życie na normalne tory wróciło, a dzieje się naprawdę wiele. Wraz z wiosenną pogodą energia i chęć do działania domownikom wróciła, stąd dzisiejszy post bardzo krótki będzie.Trudno bowiem na rozmyślaniach się skupić, gdy w głowie rozliczne, remontowe pomysły się kłębią.Niby tylko kosmetyczne zmiany, ale same doskonale wiecie, że w takich chwilach twórcze działanie w postępie geometrycznym narasta. Pomysł za pomysłem goni, a wizyty w budowlanych marketach prawie codziennością się stały. Ale o tym później.
Mimo tych wszystkich zawirowań o blogowych zabawach nie zapomniałam, i choć z trudem, czasu na nie trochę wygospodarowałam.
Znów przy jednym ogniu dwie pieczenie upiekłam i do zabawy u Ani,  z komunijną karteczką się zgłaszam, beżowy, motyw religijny, kwadrat i napis stosując.









I tym sposobem komunia i zabawa zaliczone zostały.

Mimo, że piękną wiosnę mamy i słoneczko cudownie przygrzewa, to o Bożym Narodzeniu, za sprawą zabawy u Ulki, zapomnieć się nie da. I tak oto, w słonecznych promieniach, karteczka według mapki wykonana, pozowała.






Jeszcze tylko mapka, aby zgodność z zaleceniami sprawdzić,


i zmykam, bo fachowcy o kawę proszą.

Pozdrawiam serdecznie

Marysia



sobota, 14 kwietnia 2018

Znów

Znów słyszę radosny świergot ptaków, zachwycam się połyskującą w słońcu taflą jeziora, znów lubię ludzi, mam głowę pełną pomysłów i chęci do działania.Sinusoida mojego nastroju osiągnęła -1 i teraz powoli zmierza ku górze wykazując tendencję rosnącą.
Przemyślałam, zrozumiałam, zweryfikowałam. Pozbierałam skrzętnie wszystkie moje smuteczki i w woreczku złych wspomnień zamknęłam. Ciasno zawiązałam i mam nadzieję, że nie wrócą.
Dziękuję dziewczyny za słowa otuchy i kawał dobrego serca, jakie mi okazałyście.Dzięki Wam, choć nie tylko,  znów świeci słońce i chce się żyć.
Moje nowe "parcie " na życie takie oto przyniosło owoce.

Zawieszki - mini rękawiczki,
jako reprezentantki StopChwilki w zabawie u Xgaklaktyki Choinka 2018. Dzięki tej zabawie moja kolekcja ozdób choinkowych rośnie z miesiąca na miesiąc i jest nadzieja, że tegoroczne drzewko bardzo kolorowe będzie.











 Konwaliowa kartka, która imieniny miesiąca u Hanulka w maju świętować będzie a tymczasem w wędrówkę po zakamarkach za kamiennym murkiem się wybrała. Zapraszam na krótki fotoreportaż z tego,co zobaczyła, a co niezbitym dowodem na przybycie wiosenki jest.












No i niedziela z hafciarskim alfabetem, która tym razem literkę H prezentuje. I tu, jak dla mnie , sprawa jest oczywista. Literka H to po prostu HAFT, czyli meritum całego tego alfabetycznego zamieszania. Haft w wielu odsłonach, które zapewne na blogach profesjonalistek się znajdą więc ja, na naukowe wywody silić się nie będę. Dla mnie haft, to po prostu zamiłowanie, które życie mi umila i wyrazić siebie pozwala. Zaspakaja moją potrzebę tworzenia i piękna. Haftuję więc sobie w kąciku kanapy gniazdując i miło czas spędzając. Wprawdzie oczy męczę i drugi podbródek hoduję, ale za to różne fajne rzeczy powstają. Haft stał się wszędobylski, na firankach zawisł, na serwetach i poduchach osiadł, a ostatnio nawet na kartkach, zawieszkach i zakładkach miejscówki sobie znalazł. Więc porzucić go nie mogę i uparcie przy nim trwać będę.

I takim to stwierdzeniem moje dzisiejsze z Wami spotkanie kończę.
Pozdrawiam serdecznie i miłej niedzieli życzę

Marysia

sobota, 7 kwietnia 2018

Tak sobie myślę

Mówią, że myślenie ma przyszłość, ale nie o takim myśleniu dzisiaj chcę pisać. To moje, to chyba bez przyszłości jest i tylko wokół tu i teraz krąży. Takie sobie sfrustrowane rozmyślania, gdy dopada nas zimowe przesilenie a wiosenka dopiero miejscówkę sobie przygotowuje. Gdzieś zapodziały mi się ulotne wrażenia, zagubiły się w gąszczu codzienności i zwykłych ludzkich rozterkach. W duszy jakby przestało radośnie grać, tak niespodziewanie, bez wyraźnego powodu. Może to tylko kumulacja drobnych niepowodzeń i rozczarowań, lecz skutecznie wpływa na moje teraźniejsze relacje ze światem i z samą sobą. "Keep calm and carry on", mówią Anglicy, a ja zwyczajnie podnoszę głowę do góry i idę dalej. Często zadawane sobie pytanie "Dlaczego ja, a nie on/ona?" zastąpię "Dlaczego on/ona, a nie ja?". Przestanę mierzyć swoją miarką, bo przecież każdy ma inną, niekoniecznie podobną do mojej. Realnie spojrzę na świat, bez emocjonalnej przysłony, może wtedy rozczarowania nie będą tak bolały.
Czy stanę się mniej wrażliwa, mniej otwarta na ludzi, a może mniej naiwna? Nie wiem, ale taki mam plan i w ten sposób głowę do góry zamierzam podnieść i iść dalej, po nowe codzienne radostki, po nowe ulotne wrażenia. Zasiądę za kamiennym murkiem z tymi, których kocham i swoje szczęście nitką i igłą namaluję. Tak sobie obiecuję i postaram się mocno.
Tymczasem rzeczywistość do drzwi się dobija i blogowym wyzwaniom sprostać nakazuje. Powstała więc karteczka dla ogrodnika, który pracę zawodową niedługo pożegna i ogródkowi, prawie bez reszty się odda,oraz pamiątka ślubna dla młodych, którzy wspólne wędrowanie właśnie rozpoczynają. Życzę im, emerytowi i nowożeńcom, aby odnaleźli się w nowej dla nich  rzeczywistości i byli po prostu szczęśliwi, tak zwyczajnie, codziennie, normalnie.











Kartka czeka jeszcze na życzenia,a tymczasem na zabawę do Hanulka się wybiera.


Pamiątka ślubna właśnie dzisiaj na wesele pojechała taką oto kreację przywdziewając.









Oprócz tego StopChwilkę w zabawie u Reni reprezentować zamierza.

Mam nadzieję, że zarówno karteczka jak i pamiątka uznanie organizatorek znajdą.

Jeszcze tylko literka G, która na kolejną niedzielę, G jak grzecznie, czeka.
Skojarzenia całkiem zwyczajne, bez żadnych udziwnień, a więc
 G jak grubość
czyli rozmiar igieł, nici i tkanin, które dla ułatwienia specjalną numerację przyjmują. Właściwy dobór tych akcesoriów o jakości i urodzie haftu decyduje.Czasem trudno się w tej G jak gęstwinie odnaleźć i metodę prób i błędów zastosować, ale ostatecznie koniec wieńczy dzieło a wszystkie drogi do Rzymu prowadzą i nie od razu Kraków zbudowano.
G jak gromadzenie
różnych hafciarskich przydasi, starannie w mniejszych i większych pudełkach poukładanych. Nazbierało się tego szuflad kilka, a i tak często do pasmanterii udać się trzeba, bo akurat tego, co potrzebne, brakuje.
G jak gniazdowanie,
czyli określenie na mój prywatny użytek stworzone, za którym zaleganie z robótkowym koszyczkiem w kąciku kanapy się chowa. Takie moje miejsce, na którym nikt nie ośmiela się siadać. Miejsce, w którym radość tworzenia, wspomnienia i rozmyślania królują.

Więcej pomysłów już nie mam, ale myślę, że zadanie zostanie zaliczone a ja, G jak gapą nie będę i moich reprezentantów podlinkować nie zapomnę, co mi się wcześniej zdarzało.

Pozdrawiam serdecznie i wiosennie

Marysia