niedziela, 7 lipca 2019

Walizki spakowane...

Walizki spakowane...
... i mimo niedokończonych prac remontowych na wakacje udać się trzeba."Techniczna" przerwa dobrze nam zrobi, baterie podładować pozwoli i z nową energią do pracy wrócić.
A może uda się jeszcze jeszcze jakieś inspiracje znaleźć?
Tym razem wybór na Jelenią Górę i okolice padł, więc sporo okazji do pieszych wędrówek i podziwiania ciekawych zakątków będzie.
Pogoda wprawdzie niezbyt ciekawie się zapowiada, ale dobre towarzystwo i piękne okolice, ten niedostatek z pewnością zrównoważą.
Na czas mojej nieobecności, dziewczynę z parasolką Wam zostawiam, której zgrabne nogi, uwagę panów przyciągały i z niecierpliwością na zakończenie xxx czekali.
Teraz już w ramkę oprawiona, na swoje miejsce w odnowionym salonie czeka,
lecz w cierpliwość uzbroić się musi, 
bo przecież...
urlopu czas nastał.








I tym  akcentem, moje dzisiejsze spotkanie z Wami kończę.
Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia!

Marysia

Ps. Gdy tak tym zdjęciom się przyglądam, to sobie myślę, że może by tak ową dziewczynę na zabawę z polszczyzną do Reni posłać, gdzie w tym wakacyjnym czasie, kontrasty królują, a na moim obrazku niebieskości wyraźnie od bieli odstają, poza tym, przy odrobinie wyobraźni, i fal dopatrzeć się można. Nie jest to co prawda dzień gorącego lata, ale po deszczu słoneczko zwykle zza chmur wychodzi, więc może i ten akcent zaliczyć będzie można.

.

czwartek, 4 lipca 2019

Mówiłam...

Mówiłam...
... i okazało się, że słowa na wiatr rzuciłam, a przecież tak bardzo tego nie lubię.
Jednak skoro nikomu, z tego powodu, krzywda się nie stała, więc śmiało mogę to zmianą decyzji nazwać.
W czym jednak sedno sprawy się kryje?
Otóż mówiłam, 
że kartek robić nie będę,
a tu proszę, 
kartka za kartką powstaje, i to nie tylko z haftem,
 bo dzięki Wam i Waszym pięknym inspiracjom, ochoty na coś nowego nabrałam
i z takim oto skutkiem swoich sił próbuję.
Tym razem z kropeczkami zabawa, bo taki rozkaz padł, aby Aniną  paletę kolorów dodatkowo pokropić.
Kropiłam więc jak tylko się dało, 
białe, czarne, różowe, zielone i żółte ze sobą miksowałam
i nawet z pewną nowością, jak dla mnie, się zmierzyłam.
Tak więc teraz pozwólcie, że po kolei prezentacji dokonam.
Pierwsza żółto-zielono-biała,
z połówkami białych kwiatków z zielonego, kropkowanego tła wyciętych i dla rozweselenia  żółtymi oczkami przyozdobionych.
Całość na małych dystansach, aby wrażenie przestrzeni uzyskać.





Druga w różowości się przybrała a drobne półperełki za kropeczki robią. Motylek wdzięcznie skrzydełka rozkłada, jakby w dal chciał ulecieć.



Trzecia, to dla mnie novum pewne, bo po raz pierwszy, transparentnej folii użyłam, co sprawia wrażenie, że trzy serduszka jakby w powietrzu zawisły.
Kolory nie do końca do zabawy pasują, bo i owszem, jest biały i żółty, lecz o czerni mowy nie było, ale przecież białe kropeczki tak pięknie na niej wyglądają.





A na dowód, że remont jeszcze trwa w najlepsze, moje kartki na chwilę, na świeżo pomalowanych schodach przysiadły, aby pracy rąk moich się przyjrzeć.





/

Jeszcze tylko, na chwilę do ogrodu Was zaproszę, aby piękno i oryginalność kwitnącej juki i milinu pokazać
i do malowania ramek zmykam.
Tak na marginesie, to oprócz malowanych obiektów, również i ja białymi kropeczka upstrzona jestem totalnie, taki to ze mnie nieszczęśliwy malarz.








I jeszcze jedno zdjątko, które dowód na naturalne parcie do życia stanowi,
a mianowicie orzech,
który gdy chorować zaczął, ścięty został,
lecz wkrótce nowe gałązki wypuścił
 i dziś w objęciach glicynii i bluszczu, urokliwą ozdobę podwórza stanowi.



A teraz to już naprawdę zmykam,
miłych dni wszystkim życzę

Marysia

środa, 26 czerwca 2019

Słowa, słowa, słowa...

Słowa, słowa, słowa...
... morze słów,
otaczający nas bezmiar słów wszelkich.
 Słów wzniosłych 
słów  prostych,
słów radosnych i smutnych,
słów cicho szeptanych i tych wykrzyczanych,
słów kojących,
 raniących, 
słów mądrych i głupich,
i tych nie wypowiedzianych lub w locie zatrzymanych,
tych na końcu języka, gdy pamięć zawodzi,
tych, co się spóźniły i za późno wybrzmiały,
i tych, co jak grochem o ścianę rzuconych,
słowa, słowa, słowa...
Łączą lub dzielą
niosą dobro lub zło,
i tylko od nas zależy, jak wybrzmią i jakim celom służyć będą.
I wśród tych nad słowem rozmyślań, moje kolejne, tym razem słowom poświęcone,  prace powstały.
Pierwsza dla kogoś, 
kto pięknie i mądrze je dobiera i w oszczędnej formie podaje,
by jasności
SŁOWA,
co to na początku wszystkiego było,
nie zakłócić i do refleksji nad Nim zachęcić.






Druga, to karteczka na  Kasiną zabawę zrobiona,
słowami Bożonarodzeniowych życzeń przybrana,
dziś swoją kolorystyką nieco letni upał chłodzi
i do wspomnień o zimie zaprasza.








Choinka 2019


I rzecz trzecia,
jeszcze nie w pełni gotowa,
trzema prostymi słowami istotę człowieczego życia zdefiniować próbuje.






słowa, słowa, słowa....
z nimi Was pozostawiam,
a ja do zmęczonych upałem ze szklaneczką wody śpieszę.

Pozdrawiam.

Marysia









środa, 19 czerwca 2019

Oj będzie, będzie wesele...

Oj będzie, będzie wesele...
I to wcale nie jedno , a kilka.
W dwóch sama uczestniczyć będę, co jest dla mnie nie lada wyzwaniem, bo i godne odzienie przygotować trzeba, i kopertki grosikiem napełnić
i jeszcze całą noc na wysokim obcasie przetańczyć.
Jak tego dokonam ?
Zupełnie pojęcia nie mam, 
ale wierzę, że gdy na pomocnym ramieniu mojego M. się wesprę, 
to ranka w tanecznym rytmie doczekam.
Zanim jednak w tany ruszę,
pozwólcie, że kilka, na tę okoliczność przygotowanych kartek pokażę.
Pierwsza, moja faworytka, skromna, w bieli i czerwieni utrzymana, 
o ważności sercowych spraw zaświadczyć może.





Druga, na życzenie ofiarodawców, w róż się przybrała i perełkami kolejne serce znaczy.
Forma sztalugowa ważności jej przydaje i serduszko owe ładnie eksponuje.






Trzecia, kraftową nieco surowością trąci, co  ptaszynom, w serce zapatrzonym, 
sielskiego charakteru przydaje.
Osobiście, bardzo ten styl lubię i z prawdziwą przyjemnością do pracy nad ową karteczką przysiadłam, 
nawet po prawdziwą gałązkę do ogródka się wybrałam, ptaszyny sama narysowałam, 
wycięłam i białą kredką podrasowałam.
Efekt moich starań , jak poniżej widać.





Teraz tylko pięknie przyodziać się trzeba, 
nieco urodę poprawić,
z powagą przysiąg małżeńskich wysłuchać
i w tany ruszyć,
aby za lat kilka móc powiedzieć
"i ja tam byłam, miód i wino piłam..."

Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i radosnych dni życzę

Marysia


Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger