czwartek, 17 października 2019

Jak po ogień

Jak po ogień
Jak po przysłowiowy ogień dzisiaj na chwil kilka wpadam, 
by dwa iście ogniste rudzielce pokazać.
Rudzielce owe na zabawę do Reni polecą, gdzie rudości wszelakie, tym razem, królują. 
Mam nadzieję, że godnie się sprawią, wstydu nie przyniosą i wśród innych rudzielców swoje miejsce znajdą.
Owe dwa małe wzorki, tak skutecznie w oko mi wpadły, że konieczność xxx nad chwilowym niedoczasem , górę wzięła.
I tak powstał Rudzielec Pierwszy, który wkrótce, jako podziękowanie do pewnej miłej osoby się uda, i wdzięcznie się Jej pokłoni.











Rudzielec Drugi,
  w domu pozostanie i rolę "obciążnika" do drzwi zmywarki pełnić będzie, 
bo te jakoś w poziomie, ani przez chwilę pozostać nie chcą, przez co wszelkie działania  przy tym sprzęcie, skutecznie  utrudniają.
Ot tak czasem bywa, gdy stare z nowym łączyć się próbuję, a te jakoś kompatybilne być nie chcą.







Role rozdzielone, teraz pięknie proszę, o  życzliwe Rudzielców przyjęcie.

https://reanja1.blogspot.com/2019/10/polszczyzna-i-rekodzieo-pazdziernik.html

Jako, że po ogień tylko wpadłam, więc krótkie 
Do następnego!
zostawiam

Marysia

niedziela, 13 października 2019

Jeszcze trochę

Jeszcze trochę

o jesieni.
tej polskiej, złotej, 
barwami  której, nasz świat za kamiennym murkiem zapłonął
i na jesienny spacer, w towarzystwie dwóch uroczych dam zaprasza.










 Damy owe, z niezwykłej krainy przyjechały, gdzie zręczne ręce  Danusi, prawdziwe cuda, ku uciesze obdarowanych, tworzą.
Zajrzyjcie do Anstahe
choć chwilę pobądźcie, bo na prawdę warto Jej talentowi i pomysłowości bliżej się przyjrzeć.
Dziękuję Danusiu za śliczne lale, które po spacerze, w domu  już rozgościły się na dobre.

Gdy  o niespodziankach mowa, to jeszcze jedną pochwalić się muszę.
Otóż moja elficzka, którą Tutaj pokazałam, w wyzwaniu Chagi, przy wsparciu Świrów Rękodzieł
zwycięstwo odniosła, 
i bon do sklepu Świat pasji , jako trofeum ze sobą przyniosła, 
co mnie cieszy wielce i dumą napawa. 



Za uznanie pięknie dziękuję.

Niecodzienne radostki, jak widać, u mnie zagościły, ale jeszcze chwilę proszę, ze mną  pozostańcie,
bo trzy karteczkowe "wytworki",
na zabawę do Anki przygotowane, o prezentację proszą.
Oto one,
w kolorach z palety i w liści, nie tylko, purpurze.










Jeszcze Aniny banerek
i zbierać się będę, bo dzień niezwykle pięknie się zapowiada,
i może kawkę, wśród kolorowych liści, w promieniach jesiennego słońca uda się dzisiaj wypić.


Miłej niedzieli Wam wszystkim życzę

Marysia

wtorek, 8 października 2019

"Bywanie"

"Bywanie"
Bywanie , wizytowanie, czy w gościnę jechanie, 
wszystko spotkań towarzyskich dotyczy i okazji ku temu przeróżnych długo wymieniać by można.
Imieniny, urodziny, rocznice wszelakie lub tak po prostu wspólne kawy spijanie.
A że w gości z pustą ręką iść nie wypada, więc małe "co nie co" zabrać ze sobą należy,
i często w tym momencie łamanie głowy się zaczyna. 
Problemu nie ma, gdy o zwykłe pogaduchy chodzi, wtedy domowe ciasto, czy antałek swojskiego trunku  doskonale rolę gościńca spełni,
ale gdy bardziej zacna okazja się zdarzy,
to już nasze wizytowanie takie proste nie jest i wtedy łamania głowy początek.
Pytać nie ma po co, bo prawie zawsze się dowiesz, że "nic" i że najważniejsze, że będziesz,
ale przecież, tak się nie godzi, bo ważnym okazjom, godna oprawa się należy.
Więc do punktu wyjścia wracając, łamania głowy ciąg dalszy.
Dobrze, gdy marzenia obdarowywanych znamy, ale gdy takiej wiedzy brak,
 to problem pozostaje i sen z oczu nam spędza,
I dlatego ja, mimo pewnych oporów, to ważne zadanie, coraz częściej popularnym"kopertówkom" powierzam,
 chociaż sama, wspomnienia o ludziach lubię przywoływać, gdy otrzymane od nich prezenty do rąk biorę, i zupełnie nieważne wówczas się staje, czy były trafione, czy nie,
 tym bardziej, że niektórych, w naszym gronie już nie ma.
 Zostawmy jednak sentymentalne wspomnienia i cieszmy się tym, co jest nam tu i teraz dane.
I tak,
pewnej soboty, dobrze Wam znana Renia, jak po ogień do mnie wpadła, stos prezentów zostawiła, kawkę wypiła, nagadała, nagadała  i pojechała.
A ja ze skrzyneczką śliwek i mnóstwem przydasi zostałam.


Dzisiaj śliwki już w słoiczkach, a upominki powierzone im role doskonale pełnią.
Serdecznie Ci Reniu za niespodziankę dziękuję.
Potem Dzień Chłopaka,
który w naszym domu bez echa przejść nie może, bo moi panowie, choć dorośli już bardzo,
ciągle jeszcze prawa chłopaków sobie przypisują, 
więc ja, rada nie rada, mini kopertówki na tę okoliczność wykleiłam
 i "wielką" hojnością, ku wesołości się wykazałam..



Również "bywałam",
i z tej przyczyny,
małe co nieco, w różanej kopertce do pewnej solenizantki zaniosłam, co bardzo miło przyjęte zostało,
a ja wspaniałym towarzystwem i poczęstunkiem uraczyć się mogłam.







No, ale dosyć bywania,
do codzienności wrócić trzeba, i różowego flaminga światu pokazać
oraz 
o nowym wyzwaniu chwileczkę pomówić.
Flaming kolorów nabrał i pięknie, moim zdaniem, na tle szarych traw wygląda.
Termin finiszu wprawdzie odległy, ale mnie jak zwykle ciekawość końca zżera,
więc w najbliższym czasie, mam nadzieję, dzieła dokonam.




Różowy flaming

Jeszcze o nowym wyzwaniu słów kilka.
Otóż  czas jakiś temu, spontanicznie jakoś, pod wpływem impulsu nagłego,
do klubu Wełnianek mój akces zgłosiłam,
 i dziś, wespół z innymi, sweterek z uporem dziergam.
Impuls skutecznie zadziałał, ale z realizacją gorzej, bo ja przecież szydełka i drutów od lat w rękach nie miałam, a tu niezłej sprawności trzeba, aby zadaniu sprostać.
No cóż, powiedziało się A, to i B powiedzieć trzeba, więc wieczorami pilnie kwadraciki babuni supłam. Mam ich "aż" 14, a z obliczeń wynika, że około 50 potrzebować będę, potem jeszcze z drutami przeprawa
 i...
może na przedwiośniu rzeczony sweterek założę.


I to by było na tyle,
Pięknie żegnam się z Wami,
miłego tygodnia,
pełnego wizytowania i bywania
życzę

Marysia

niedziela, 29 września 2019

Przyszła...

Przyszła...
 powidłami zapachniała,
 kolorami uwiodła
 kropelkami deszczu zapłakała,
zainspirowała.
Pobędzie jeszcze trochę, 
zanim zima śniegiem sypnie 
i deszczowe łezki w kryształkami zamieni.
 Jesień,
czas
  plonów zbierania,
czas
dni coraz krótszych i długich wieczorów,
czas
 rozmyślań i podsumowań,
taka
alegoria ludzkiego życia.
gdy po radości wzrastania i ekspresji lata,
 spokój jesieni człowieka otula i  rozmyślaniom fory daje.
Zanim jednak natura kolejny krąg zatoczy
warto,
świeżym chlebem z powidłami się uraczyć,
zapachem drożdżowego placka ze śliwkami dom wypełnić,
gąsior z winem nastawić,
przy kominku wieczorem zasiąść
 i
 spokój całym sobą chłonąć.

Warto,
urokowi jesieni się poddać
i
jej  piękno w rękodziele zatrzymać.











Warto,
z gąsiorkiem wina do znajomych na jesienne gadanie się udać,
 





 Warto,
w kuchni nieco pobyć i zapachem jeszcze ciepłych powideł  domowników na degustację zwabić.



Warto,
dorodne śliwki ususzyć, aby jesienny bigos i świąteczny schab,
ich aromatem i smakiem wzbogacić.



Warto,
zanim śniegi i mrozy nadejdą,
barwami jesieni oczy nasycić i w kroplach deszczu się przejrzeć.














Warto...

Jesienną zakładkę, na wrześniową odsłonę zabawy z polszczyzną ,do Reni posyłam,
 mając nadzieję, że wśród "niechcąco w wiatr wplątanych liści" nić babiego lata dostrzeże.





A teraz już ,
 pozdrowienia serdeczne Wam wszystkim posyłam,
wielu "zachwytów" i twórczych inspiracji życzę

Marysia








Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger