Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2019

Tak mam,,,

Tak mam,,,
że gdy w centrum wydarzeń się znajdę, trochę z boku staję
i
całą sobą chłonę, to co się wokół mnie zadziewa.
Wielość bodźców nieco mnie przytłacza i mówiąc kolokwialnie "nie ogarniam".
Pozwalam więc, moim możliwościom percepcyjnym działać, 
ja sama zaś, tak trochę,  "na pół gwizdka".
Dopiero, gdy emocje opadną, wszelkie bodźce ucichną, 
zaczyna się taśmy odwijanie i małe kawałki wspomnień w całość się składają.
Przychodzi refleksja, 
słowa, które wybrzmieć mogły, a nie wybrzmiały, 
czyny, które zaistnieć powinny, a nie zaistniały,
"kuchy" wszelakie, których być nie powinno
i to, co uwadze umknęło, a ważne było.
Ale niedoskonałości wszelkie
niczym wobec pozytywów się stają,
bo przecież,
każdą chwilą cieszyć się trzeba,
dobre całym sobą chłonąć,
radość innym sprawiać,
dobre relacje budować
i pozytywną energię zbierać.
Tak było i tym razem,
gdy nasza szalona ósemka do Torunia zjechała,
aby czas wspólnie spędzić, sobą się nacieszyć, nauki pobrać i kolejne doświadczenia zdobyć.
I znów na wielkim stole robótkowe przydasie zaległy,
 a zespół niespokojnych rąk , do późnych godzin nocnych znać o sobie dawał.
Krzyżowały się niteczki, zwijały paseczki, czółenka klikały, szydełka śmigały,
a wszystko pośród gwaru rozmów, śmiechu i czasem śpiewania.
Od czasu do czasu, przerwę zarządzano, 
i wtedy na stole same pyszności miejsce zajmowały,
aby spragnionych napoić i głodnych nakarmić.
Były więc,
ogóreczki w kilku odsłonach,
domowy chlebek ze smalcem,
sałatki z krabów i makaronu,
bigos na winie,
barszcz z pasztecikiem,
przepyszna szarlotka i kruszon,
oscypki na zagryzkę do trunków wszelakich
i
wiele jeszcze dobroci, których nie sposób wymienić.
Oj, wiele się działo.
Była wyprawa po słynne toruńskie pierniki i zachwyt nad urokiem miasta,
gdzie sam Pan Kopernik honory gospodarza czyni.
Zresztą, co tu wiele gadać,
zobaczcie sami.
































To tylko namiastka tego, co działo, bo nie sposób o wszystkim napisać i wszystko na fotkach pokazać,
ale jeśli chcecie bardziej w temat się zagłębić , to do
Ani,
Danusi,
Dorotki,
Eli,
Hani, 
Justynki
i Olki
zajrzyjcie, bo tam zapewne wkrótce, inne spojrzenia na ten sam temat znajdziecie, przez co obraz naszego toruńskiego spotkania pełniejszym i piękniejszym  się stanie.

A, o tym, że pięknie było, niech już ustalone miejsce i termin następnego zaświadczą.
Tym razem Wielkopolska gospodarzem będzie i mam nadzieję, że swoje zadanie doskonale spełni.
I tym optymistycznym akcentem moje dzisiejsze spotkanie z Wami kończę,
serdecznie pozdrawiam
i podobnych spotkań życzę

Marysia



wtorek, 23 lipca 2019

Jestem

Jestem
Przerwa techniczna dobiegła końca, akumulatory podładowane,  
 do blogowania czas wrócić.
Jestem więc, i o minionym czasie słów kilka napisać chcę.
O tym,
jak remontowe prace przerwawszy,
na poszukiwanie nowych wrażeń wyruszyłam.
O tym,
jak po wielu latach,
wróciłam do miejsc, gdzie jako dziecko, a później nastolatka, bywałam.
O zmianach, które tam zaszły,
o nowym postrzeganiu starego,
i o obudzonych wspomnieniach.
A wszystko swój początek w Jeleniej Górze wzięło, gdzie  mały, przytulny hotelik bardzo gościnnie nas przyjął i za bazę wypadową służył, 
a Stare Miasto swym urokiem i spokojem, odpoczynek po trudach wędrówek dawało.




A nasze wędrowanie, bardzo obfite w atrakcje było i dzięki mojemu fotografowi na fotkach utrwalone zostało.
 Najpierw Bolków, gdzie na wzgórzu ruiny zamku królują i o dawnej świetności tego miejsca świadczą.


Potem Jawor, gdzie Kościół Pokoju, swoim pięknem zachwyca,


oraz piękna Bazylika, miejsce kultu, perełka architektury sakralnej.



I koniec dnia pierwszego.
Dzień drugi, to Szklarska Poręba, gdzie onegdaj kolonie letnie spędzałam,
a tam Szrenica


wodospad Szklarki,


 słynny Kamieńczyk, ze swoją potęgą i pięknem


i zakręt śmierci, na którego skałach, po czterdziestu latach znów zasiadłam.

A jako, że do mamuciej skoczni niedaleko było, to i tam, nasi panowie, wirtualnych lotów zaznać chcieli i koniec końców, na pysznych żeberkach, przy czeskim piwku, w uroczej knajpce
 U studni, telemarkiem wylądowali.


I tak minął dzień drugi, 
a za progiem dzień trzeci już czekał, który do Cieplic nas zawiódł, wód zdrojowych spróbować pozwolił i w termach cieplickich relaxu zaznać.


 oraz misterne piękno kryształu, w hucie Julia podziwiać. 


 Dzień czwarty niezwykłym i bardzo forsownym się okazał, bo jego celem , królowa Śnieżka była, która 1602 metry nad poziom morza się wzniosła i stamtąd śmiałków wygląda. 
Ja w ich gronie też się znalazłam, i nieco posapawszy na szczyt się wspięłam.
Oj, warto było, własną słabość pokonać, cudnymi widokami się zachwycić i rześkim powietrzem odetchnąć.


Dnia piątego, gdy pogoda do górskich wypraw nie zachęcała, szlakiem zamków i pałaców udać się postanowiliśmy. 
Jako pierwszy, naszym "łupem" zamek Czocha padł, pełen zakamarków, tajnych przejść, nie do końca odkrytych podziemi, i niezliczonej liczby schodów, które dzielnie, z dreszczykiem emocji przemierzaliśmy. Atmosfera w zamczysku szczególna, bo onegdaj, po panowaniu książąt w ręce masonów pruskich przeszedł i ich tajemne rytuały do dziś zdają się ściany przenikać.
A na dodatek, małżeńską sypialnię pary książęcej, za jedyne 980 zł, wynająć można i noc pełną cudów spędzić.




 Opuszczamy tajemne i surowe mury zamku i do pałacowych wnętrz i ogrodów w Wojanowie się udajemy. Piękne miejsce, z bogatą historią, dziś ekskluzywny hotel i miejsce biznesowych spotkań.


Sobotni poranek słońcem nas powitał, więc w dobrych nastrojach na podbój Książa się udaliśmy. 
Powaliły mnie, mówiąc kolokwialnie, majestat i piękno tego miejsca oraz jego bogata historia, pełna romantycznych i osobistych wątków. 



I tak , w tym pięknym otoczeniu, minął dzień szósty, aby ustąpić dnia niedzieli, dnia , w którym karkonoską przygodę zakończyć trzeba było i na niziny wrócić.
Jeszcze ostatnie spojrzenie spod świątyni Wang na Śnieżkę rzucić ...
w drogę.


I to by było na tyle.
Teraz porzucone prace remontowe i porządkowe moją codzienność wypełniają, ale naładowane baterie , obowiązki owe łatwiejszymi czynią, 
a jako, że z zamkowych i pałacowych komnat przybywam, 
to pozwólcie, że jeszcze na koniec, 
pewną damę Wam przedstawię, która niedługo, w moich skromnych progach, wyznaczone jej miejsce zajmie.















Pozdrawiam serdecznie.

Marysia
Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger