poniedziałek, 16 lipca 2018

U, jak udany weekend

U, jak udany weekend
Kolejna niedziela a wraz z nią literka U, która w skojarzenia zbyt obfita nie jest, ale, ku mojemu niezadowoleniu, nieuchronny koniec alfabetu zwiastuje. I co ja biedna,  w zamian Wam zaoferuję? Szarym komórkom trzeba będzie pole do popisu dać i zielone światło, wszelkiej kreatywności zapalić.Może się uda, a jak nie, to mówiąc kolokwialnie, z nudów, bywając u mnie, pomrzecie.
Tymczasem U, jak udany weekend za mną, za co wszystkim, którzy się do tego przyczynili, serdecznie dziękuję. 
A wydarzyło się wiele, gościłam i byłam goszczona, w miłym towarzystwie czas spędzając, kawką i słodkościami się racząc.Otóż w sobotę trzy cudowne kobiety zaszczyciły mnie swoją wizytą, na tarasie zasiadły, tarty z malinami i borówkami spróbowały, w kąciki za kamiennym murkiem pozaglądały, upominki pozostawiły i pojechały, o rewizytę prosząc.
Miły to był czas, pełen babskich pogaduszek i sympatycznych, wzajemnych relacji. Zostały wspomnienia, kilka fotek, frywolitkowe biżutki i zestaw do quillingu zapraszający do podjęcia kolejnego rękodzielniczego wyzwania.
Dziękuję dziewczyny za wspólnie spędzony czas.


Tak minęła sobota. 
Niedziela pozwoliła mi odwiedzić mojego, wiekowego już Tatę, pobyć z nim trochę, powspominać dawny czas i po prostu przytulić.Z troską obserwuję zmiany, jakie z upływem lat w Nim zachodzą.Niewiele zostało z tryskającego energią przystojniaka, pełnego pomysłów i chęci do życia. Czas nieubłaganie robi swoje i aż strach pomyśleć, co będzie dalej, więc trzeba łapać każdą nadarzającą się okazję i czerpać radość z każdej chwili, która nam jest dana.
Potem jeszcze kawka i serniczek w lawendowym zakątku mojej siostry i powrót do domu, gdzie mogłam zasiąść nad tamborkiem, aby trochę popracować nad upominkami dla Anette i Ani i w tle piłkarskie zmagania Chorwacji i Francji śledzić.
Taki był ten weekend. Przyniósł wiele miłych wrażeń i nowych doświadczeń.
Wracając do hafciarskiego alfabetu,
U, jak UFOK 
na pierwsze miejsce się loguje, stan, każdej hafciarce doskonale znany, gdy z różnych powodów, nieskończona praca w czeluściach szuflady zalega, prawie sen z oczu spędzając i o U, jak uwagę się Upominając, a że cierpliwy nawet kamień ugotuje, więc i moje rocznicowe serducho status UFOKa straciło, pięknie przez zaprzyjaźnioną Rameczkę oprawione , lawendową sypialnię w naszym domu zdobić będzie. Serducho z wielu słów o miłości złożone, dużymi krzyżykami wyhaftowane, trochę zgrzebny wystrój wnętrza podkreślić miało, stąd prześwity i cieniowana mulina, jakby przecierką potraktowana.Zresztą zobaczcie same i oceńcie, czy pomysł dobry miałam i zamierzony efekt osiągnąć mi się udało.








Serducho ze słów złożone na wyzwanie Gościnnej Projektantki Szuflady zgłaszam.


U, jak urobek,
czyli, to, co zrobić się udało, osobiste zasoby rękodzielnicze zwiększając. Wprawdzie znaczna jego część w dobre ręce, mam nadzieję, poszła, ale nadal, mentalnie do nas należy w folderach ze zdjęciami zalegając.Czasem do starych zdjęć zaglądając lub bloga przeglądając, sama sobie się dziwię, że tego tak dużo.
U, jak uśmiech, 
który na twarzy się pojawia, gdy miłe wspomnienia na myśl podczas pracy przychodzą, lub gdy haftu przybywa piękne wzory tworząc.
U, jak upór,
dzięki któremu rozpoczętą pracę ukończyć się udaje, mimo przeszkód, które w trakcie realizacji, na drodze nam wyrosły i początkowy zapał U, jak uleciał. Mówią, że upór, to przywilej osła, ale czasem tym osłem stać się trzeba, aby dzieła dokonać i w zgodzie z samą sobą pozostać, bo UFOKów chyba  żadna z nas nie lubi i źle nam się kojarzą.
U, jak uznanie,
które w Waszych komentarzach się pojawia, a na które zawsze z niecierpliwością czekam, chociaż proszę, abyście słów krytyki nie szczędziły, gdy taka potrzeba,Waszym zdaniem, zajdzie.

U, jak ujęcie( inne) tego samego,
czyli po prostu lifting, do którego Ania, swoim lipcowo-sierpniowym wyzwaniem mnie zmusiła, a co, przyznać muszę, niezłą U, jak umysłową gimnastykę z szarymi komórkami w roli głównej wywołało, które w U, jak ukropie, przez ostatnie U, jak upalne dni , U, jak uwijać się musiały. Zupełnie pomysłu na to zadanie nie miałam, ale U, jak upór zadziałał i oto są.


Najpierw kartkę Ewy "obróbce" poddałam, piękne tulipany guzikowymi kwiatkami zastąpiłam oraz napisu o innej treści użyłam. Zachowałam kształt, formę i kolorystykę. I oto guzikowa karteczka gotowa. Mam nadzieję, że Ewie się spodoba.







Jeszcze obie razem, aby łatwiej było podobieństwa i różnice dostrzec.



























Tak mi się to liftingowanie spodobało, że rzutem na taśmę kartkę Ani odmieniłam. Zachowałam format, motyw kwiatowy i przesłanie, ale kolorystykę i dodatki zmieniłam. Tak więc karteczkę na papierze czerpanym, z zasuszonym bratkiem, na konto mojego U, jak urobku zapisać mogę.







I jeszcze w towarzystwie pięknego oryginału




I tym kwiatowym akcentem mój U, jak udany weekend kończę wielką U, jak ulgę czuję,że zadania wykonane zostały,  literce U za udział w kolejnej edycji Hafciarskiego alfabetu dziękuję, a Wam U, jak udanego tygodnia życzę.

Marysia

Ps. Zapomniałam o alfabetycznym banerku, więc jest

poniedziałek, 9 lipca 2018

T jak tworzenie

T jak tworzenie
Kolejna niedziela, a właściwie poniedziałek, bo wczorajszy dzień miłym gościom poświęciłam, więc  laptop, naturalną koleją rzeczy w odstawkę poszedł i w stan uśpienia zapadł.Dzisiaj zaległości nadrobić trzeba i nowinkami z Wami się podzielić.
T, jak tematu przewodniego tym razem Wam nie zaserwuję, ale spraw kilka do opisania mam.
Najpierw literka T, ta z końca alfabetu prawie, która od wielu tygodni na prezentację czeka, a więc
T, jak tamborek
narzędzie niezwykle przydatne, które materiał napiąć pozwala i haftowanie  ułatwia. Czasem trochę ręka cierpnie, gdy z większym rozmiarem ma się do czynienia, ale mimo to zawsze po niego sięgam, gdy za krzyżyki się zabieram. Oprócz tradycyjnych okrągłych, owalne się pojawiły oraz te ramko-tamborkami zwane, które oprawę haftu stanowić mogą.
Ja jednak przy tradycyjnych obstaję i tylko rozmiary do danej pracy dostosowuję.
T, jak tkanina
czyli materiały przeróżne na których igiełka piękne obrazy maluje.Wybór tychże ogromny, od płótna, przez len aż do kanwy.Różnorodność kolorów i faktur czasem nieźle w głowie zamiesza, a przecież od właściwego decyzji tak wiele zależy.Każdy hafciarski wzór odpowiedniej bazy potrzebuje, aby jego urok w pełni wydobyć.
T, jak toledo,
czyli rodzaj haftu, który na siateczce przez wyciąganie nitek powstałej, piękne wzory tworzy.Niezwykle żmudne i precyzyjne to zajęcie, ale efekty rewelacyjne. Sama kilka prób tego kunsztownego haftu podjęłam , ale spasowałam, chociaż  obiecałam sobie, że kiedyś do niego wrócę, bo jego elegancji oprzeć się nie mogę.




 T, jak tutorial,
czyli sposób na przekazywanie wiedzy, krok po kroku, przez bardziej doświadczonych, a co za tym idzie doskonalenie umiejętności i poznawanie "nowego".Bardzo wszystkim, którzy takie kursiki organizują, dziękuję. Przyznam, że dość często, przy wielu okazjach z nich korzystam. 
T, jak tusal
czyli skrzętne zbieranie niteczek, aby rozmiar T, jak trudu, w nasze prace włożonego  pokazać.Niektóre pracowite mróweczki specjalne, pięknie ozdobione słoiczki do tego wykorzystują, ja tylko na bieżącym sprzątaniu resztek poprzestaję.
T, jak tworzenie,
czyli powód tych wszystkich dylematów, o których na hafciarskich forach piszemy. Ja do tworzenia mam bardzo osobisty stosunek, stąd jedną z etykiet Radością tworzenia nazwałam, a wszystko czasów dzieciństwa sięga, gdy z resztek materiałów lalkom ubranka szyłam i pierwsze kroki w haftowaniu stawiałam. Bardzo lubiłam tworzyć, upiększać i cieszyć się tym, co powstawało.Tak jak profesor Tatarkiewicz pisał, pracę u podstaw ukochałam i tak mi do dzisiaj zostało. Nie potrafię trwać w bezczynności, ciągle mam nieodpartą potrzebę działania, chociaż martwię się, że z upływem lat mój zapał nieco słabnie i możliwości jakby maleją. 
Dlatego kolejne skojarzenie na T do głowy mi przychodzi, czyli
T, jak terapia
i ta fizyczna i psychiczna, bo nic tak palców nie gimnastykuje i precyzji nie ćwiczy jak igiełką 
wymachiwanie i krzyżyków liczenie, a i radość tworzenia na szare komórki doskonale wpływa i złe myśli odgania, a jej efekty naszą T, jak tożsamość budują , wartość podnoszą i jak się okazuje innym pomóc mogą.
Z takiego właśnie powodu pocieszajka powstała, która ranę po stracie, nieco ma zabliźnić i dobre wspomnienia przywołać.









Mam nadzieję, że dobrze się sprawiła i choć trochę obolałe serducho raduje.
Pocieszajkę do zabawy u Reni, która do całorocznego świętowania zachęca, zgłaszam.

Świętujemy cały rok
Jeśli o terapii mowa, to spójrzcie jeszcze proszę na sposób, w jaki moja siostra złe myśli odgania i siebie poszukuje, radość sobie i bliskim sprawiając i swój maleńki świat piękniejszym czyniąc.








Jako, że nowy miesiąc nastał i T, jak timer, kolejny czas blogowych zabaw odmierza, więc rękawy zakasać trzeba i do "roboty" się zabrać. Dzięki temu wyzwaniu, karteczka dla Ulki , według kolejnej mapki powstała.

LIPIEC 2018








Obok radości tworzenia, czasem jeszcze radość z tworzenia mieć można. I tak oto i do mnie szczęście się uśmiechnęło, bo kwietniową edycję zabawy u Magos moja zakładka z babeczką wygrała i takie oto przydasie jako nagrodę dostałam. 



Dziękuję wszystkim, którzy na moje ciasteczko głosowali a Magdzie za super upominek, który już swoje przeznaczenie zna i w kolejce do realizacji czeka.

Oj nazbierało się dzisiaj trochę niusów, a jeszcze na spacer po ogrodzie zaprosić Was zamierzałam, jednak przynudzać dłużej nie będę i poczekam aż T, jak trawka bardziej się zazieleni, bo 
T, jak tropikalne upały całą jej zieloność zabrały.

Jeszcze tylko banerek, aby T uhonorować i ... gotowe.


Dziękuję za cierpliwość, serdecznie pozdrawiam i miłego tygodnia życzę

Marysia
Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger