Serdecznie witam w późne niedzielne popołudnie. Moi panowie rozsiedli się wygodnie przed telewizorem i z wielkim zaangażowaniem, dosłownie i w przenośni, oglądają mecz Lecha i Legii, a ja gniazduję na kanapie i próbuję sklecić tego posta. Był to dla mnie dzień pełen większych i mniejszych radostek. Otóż, za namową naszych przyjaciół, Ani i Radka, wybraliśmy się do Szreniawy na coroczny kiermasz wielkanocny. Stanowiliśmy niezły team, Ania, osoba artystycznie i folkowo zakręcona, ja ciekawa wszystkiego, co dotyczy rękodzieła, nasi panowie ukierunkowani na małe lokalne browary i doznania kulinarne.Z ogromnym zainteresowaniem przechadzaliśmy się pomiędzy licznymi straganami pełnymi pięknych rękodzielniczych dzieł oraz wyrobów sztuki kulinarnej. Bez trudu każdy z nas znalazł tam coś dla siebie. Spędziliśmy razem kilka fantastycznych godzin podziwiając, degustując i podpatrując, a że pogoda dopisała, to i wrażenia były odpowiednio "doświetlone".Zresztą zobaczcie same.Wszystkie publikowane zdjęcia są autorstwa mojego osobistego fotografa i zostały wykonane za zgodą wystawców.
Najpierw zachwyciły nas piękne żurawie wykonane z ciekawych pniaków i deseczek. Mieszkamy na ulicy Żurawiej wiec przydałaby się taka ozdoba w ogródku.
 |
Potem pisanki z kurzych, kaczych i gęsich wydmuszek wykonane różnymi technikami. Były naprawdę piękne a ich autorka udzieliła nam kilku cennych wskazówek dotyczących doboru wydmuszek i sposobów zdobienia. |
 |
Bogata oferta wszelkiego rodzaju przytulanek zupełnie powaliła mnie z nóg. Bogactwo form, barwnych materiałów, perfekcyjne wykonanie i sposób prezentacji - rewelacja! |
 |
A oto zjawiskowe tiulowe panienki w mini sweterkach wykonanych z niezwykłą precyzją i kunsztem. Gorączkowo szukałam w głowie pomysłu na "zagospodarowanie" takiej panienki w moim domu, ale nie znalazłam. A teraz, o ironio, już wiem. |
Kolejne stoisko po brzegi wypełniały wielkanocne palmy. Małe, duże i ogromne urzekały kolorami i różnorodnością.
Piękne pisanki w kreacjach ze sznurka i koronki doskonale komponowały się z drewnianą skrzyneczką i sianem.
 |
A oto krzyżykowy decoupage. Pokazuję, bo z takim sposobem zdobienia spotkałam się po raz pierwszy. |
Kolejny powód do zachwytu.Pięknie zaprezentowane gałgankowe panny. Czyż nie są urocze?
 |
Jeszcze kilka filcowanych pisanek w sielskim otoczeniu. |
 |
Prawdziwe oblężenie przeżywało stoisko pani Małgorzaty Mateji, z Opola. Prawdziwe, ręcznie malowane ceramiczne cudeńka budziły wielkie zainteresowanie i zachwyt. Długa była ta moja stopchwilka w tym miejscu.Oj długa! |
A oto sposób wykonywania kraszanek. Ogromna precyzja i delikatność. Efekty piękne.
A teraz coś dla ciała. "Pykające" w kociołku grochówka i żur, domowe wędliny pięknie podane, pierogi i wszelkiego rodzaju kluchy, bigosy, mięsiwa i ciasta - raj dla podniebienia i zamach na "boczki", ale co tam , ...raz nie zawsze, dwa razy nie wciąż a trzy razy każdemu się może zdarzyć...jak mawia moja znajoma. Warto było!
I na pożegnanie. Piękne tulipany o niespotykanej barwie. Wyglądają przecudnie.
Wspaniały dzień. Mnóstwo ulotnych wrażeń i pełnych zachwytu stopchwilek Szkoda tylko, że nie wszyscy wystawcy zgodzili się na fotografowanie swoich prac, bo estetycznych doznań byłoby znacznie więcej.
Pozdrawiam serdecznie.
Marysia