wtorek, 13 sierpnia 2019

Utonęłam...

Utonęłam...
w ogromie pracy, wyzwaniach, zadaniach, spotkaniach, wyjazdach.
Oj, bardzo pracowite lato mi się trafiło i na leniuchowanie szans najmniejszych nie ma.
W ogromie codziennych i nie tylko, spraw tonę, ale daję radę i nawet przyjemność mi to sprawia.
Zawsze lubiłam, gdy coś się działo, gdy z niczego "coś" powstawało,
oczy cieszyło i radość z pracy niosło.
Ot, taki sposób na życie, 
gdzie miejsca na nudę nie staje,
 a głowa i ręce tylko podczas snu spokoju zaznają.
Czasem się martwię, co będzie, gdy trybiki się zużyją, 
ale może wtedy, w sposób naturalny, ochota do działania mi przejdzie i ręce na podołku złożę.
Jednak pora bezczynności nie nadeszła jeszcze, 
i kilku nowym wyzwaniom z zapałem się poddałam.
Tak powstały podusie, 
które kącik przy kominku przyozdobić mają, i do odpoczynku, przy filiżance herbaty zachęcić.


Jako, że remontu kres w końcu nadszedł,  
a co za tym idzie nowy "image" salonowi nadać trzeba było, 
więc poprzednie energetyczne kolory, pastelami zastąpione zostały,
 a pudrowy róż i odrobina amarantu .
za przerywnik, wśród bieli,  służyć mają.
Więc są,
białe i różowe podusie,
które na przykominkowej półce dumnie się rozsiadły.
Pierwsza, w szydełkową serwetkę przybrana,
druga biel z różem kokardą połączyła,





i dwie kolejne, 
prostym haftem, w zgodzie z nowoczesnymi trendami, przyozdobione.






Myślę, że mój pomysł, całkiem nieźle w praktyce się sprawdził
i z powodzeniem, za ozdobę przykominkowego kącika, służyć może.
A jeśli jest poduszkowy kącik i imbryczek z herbatą, 
to i do lektury czas zasiąść.
A jak lektura, to i zakładki, o zaletach których, nikogo przekonywać nie muszę.
Powstały więc dwie, które świąteczne czytanie umilić mają,
i w zabawie u xgalaktyki zagościć.





Choinka 2019

Pozwólcie jeszcze, że do kontrastów, lata i miłości, w zabawie z polszczyzną, wrócę,
i dwa zakochane koty Wam pokażę, które na księżycu przysiadły i o miłości cicho szepczą.





Jak więc widać, nie utonęłam zupełnie i na radość tworzenia chwil kilka znalazłam.
Teraz jednak, do codziennych obowiązków wracam,
ale niebawem znów się z Wami spotkam, 
i o niespokojności moich rąk pomówię.

Pozdrawiam serdecznie

Marysia



poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Na wesele jadę

Na wesele jadę
Tegoroczne lato wrażeń nam nie szczędzi i wszelkimi formami aktywności hojnie darzy.
Prace remontowe, spotkania towarzyskie, wyjazdy dłuższe i krótsze
 no i... wesela, aż dwa.
Pierwsze już za nami.
 Zachwyciło nas elegancką prostotą, naturalnością i atmosferą szczególną, 
od ceremonii ślubnej począwszy po tańce do samego rana.
Było pięknie.
Pod ogromnym wrażeniem do dziś jesteśmy i zapewne długo, ten czas wspominać będziemy.
Okolicznościowej kartki nie pokazuję, bo już wcześniej tutaj zaprezentowana została. 
Mam nadzieję, że nowożeńcom do gustu przypadła, a życzenia w niej zawarte,
 w ich życie na trwałe się wpiszą.
Druga uroczystość jeszcze przed nami. 
Myślę, że różną od poprzedniej formę mieć będzie, więc intuicyjnie wzór pamiątki wybrałam, 
który do stylu życia młodych pasować powinien.



Do tego jeszcze kopertka z przysłowiowym grosikiem,
i w tany ruszyć można.






Jako, że kokardki mój ulubiony ozdobnik stanowią, więc i w tym przypadku zabraknąć ich nie mogło, a tym samych kopertówka, w zabawie u Ani udział wziąć może. 
Jako kolory przewodnie róż i biel królują a czerń tylko tło dla nich stanowi i całości dopełnia, za to kokardy są, i to aż dwie.


Styl i kolorystyka, do wcześniej wyhaftowanej pamiątki dobrane zostały
i chyba nieźle ze sobą współgrają.





Do  wesel raz jeszcze powrócę
i rozmyślaniami, na ten temat, się z Wami  podzielę, lecz poczekać muszę, aby rozbiegane myśli do porządku przywołać i w odpowiednie słowa je ująć. 

Tymczasem sukienkę prasować, pantofelki czyścić i pazurki malować biegnę, 
aby godnie w weselisku wziąć udział.
Pozdrawiam serdecznie

Marysia


środa, 31 lipca 2019

Warto...

Warto...
warto, a nawet trzeba 
poza utarte schematy wybiegać,
 nowych dróg szukać, 
nieznanego próbować,
i...
cieszyć się, 
że
dało się radę, 
pokonało opory,
doświadczyło nowego.
Zachwycić się
innością, 
nieznanym,
nowym.
Nie wpadać w rozpacz, gdy
się nie uda, 
nie spodoba, 
rozczaruje.
Znów
szukać, 
próbować,
doświadczać.
I tak dzień za dniem swoje życie przemierzać,
czasem oczy ze zdziwienia przetrzeć
lub
z podziwu szeroko otworzyć,
i na małą stopchwilkę czas znaleźć,
aby swoim przeżyciom
 raz jeszcze się przyjrzeć,
i 
słowa dziękuję lub przepraszam 
cichutko wyszeptać.

Rozpoczynając moje dzisiejsze pisanie, o sprawach bardziej prozaicznych myślałam, 
ale moje myśli, niepostrzeżenie, z utartego szlaku zeszły i nieco wyżej się wzniosły. 
Teraz jednak,
do codziennych spraw wracam
i moje nowe doświadczenia, w zakresie kartkowania, pokazać Wam zamierzam.
Za sprawą u Ulki zabawy, poza utarte schematy wyjść musiałam i z nowym się zmierzyć.
Na początku, bez bicia się przyznam, ochoty zbyt wielkiej na ten rodzaj składaczka nie miałam, bo zbyt skomplikowany mi się zdawał i w minimalizm wpasować się nie chciał,
ale zachęcona Ulki przykładem, 
po nowe sięgnęłam
i oto są.
Dwa składaczki, i chociaż nie tak piękne, jak te, które za inspirację służyły, 
ale są 
moje własne, autorskie
i chyba nie najgorsze, chociaż do ideału wiele im brakuje.





















Jako, że lipiec swego końca dobiegł, to jeszcze o flamingowym SALu słów kilka, który nasza Anulka, pod patronatem Coricamo, zorganizować postanowiła. 
Ledwo wprawdzie zdążyłam, ale pierwsze xxx już są i za kolejne niebawem się zabiorę, 
bo końcowego efektu ciekawa jestem,
 a i przeznaczenie tego haftu już obmyśliłam.


Jeszcze tylko banerki do obu wyzwań zamieszczę 
i znów utartym szlakiem pójdę,
i nie powiem, że z zapałem
prasowaniu, gotowaniu i porządkom się oddam.


Wakacje 2019


No i to wszystko na dzisiaj, 
poszybowałam trochę, 
nowego, jak widać, popróbowałąm
i ...
do prozy dnia wracam.

Pozdrawiam serdecznie

Marysia
Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger