I to wcale nie liści kolorami, jak Andrzej Rybiński, ale zegarem z dmuchawcami, który na wyzwanie Ani powstał, na deskach spoczął i tyka...
Lubię to jednostajne zegara tykanie, rytm równo odmierzanych sekund, który uspakaja, wycisza i do refleksji nad przemijaniem zmusza.
Czas nie ubłagalnie płynie, bez naszej zgody i wpływu, a my w gąszczu terminów, dat i spraw do załatwienia zdajemy się tego nie widzieć.
Dopiero, gdy znienacka stopchwilka nam się przytrafi,
przystajemy
i
z wielkim zdziwieniem
sobie, ludziom i światu się przyglądamy.
Ile spraw się zadziało,
ile zmarszczek przybyło,
jak bardzo oczy przygasły,
ile radości uleciało,
jak bardzo sił i werwy brakuje.
Nic, tylko usiąść i w niemocy utonąć.
Ale nic z tego!
Niech zegar tyka, sekundy, minuty i godziny odmierza,
niech wszystkie kalendarze świata
dni, tygodnie i lata znaczą,
nic to,
zanućmy sobie
... nie liczę godzin i lat,
to życie mija nie ja,
w zgiełku dni,
w morzu dat,
własny swój znaczę ślad...
i podążajmy swoją drogą, od czasu do czasu, na zegar zerkając,
aby zdążyć
okazać miłość i troskę,
podać dłoń potrzebującemu,
zachwycić się pięknem świata,
i swoje marzenia spełniać.
I tak jak w piosence
spróbujmy odmierzać czas
" ...czekaniem na niespodziewane[...]
gubieniem dróg i odnajdywaniem [...]
długością dni i zmiennością zdarzeń [...]
nie używając dat..."
Takiego spojrzenia na mijające godziny, dni i lata Wam i sobie życzę,
a dmuchawce na zegarze, perełkami wyszyte, niech o przemijaniu zaświadczą,
zanim z wiatrem ulecą.
Marysia















