środa, 8 marca 2017

Kobietom

Kobietom
Miało mnie nie być a jestem. Piszę, bo wczesnym rankiem mała radostka, całkiem niecodzienna, wyrwała mnie z głębokiego snu. Otóż moi dwaj panowie, mąż i syn, każdy z różą w ręku (w załączniku słodycze) przypomnieli mi, że dzisiaj nasz dzień miłe panie. Niech nazywają go socjalistyczno - komunistycznym wymysłem dla przodowniczek pracy, ale pamięć naszych panów o nas jest miła i chyba...oczekiwana. 

Kochane kobiety z naszej blogosfery, życzę Wam wielu radosnych chwilek, twórczego transferu waszych talentów w "handmade-owe" cudeńka, niech dzięki Wam pięknieje świat, dosłownie i w przenośni. 



Marysia

wtorek, 7 marca 2017

Stopchwilki pocieszycielki

Stopchwilki pocieszycielki

Sorry, ale znów jestem,musiałm, taki impuls
po wczorajszym poście o śnieżynkach, ospałych krokusach i tulipanach oraz ciepłych promieniach słońca kolejny wpis, zainspirowany mokrym śniegiem i pochmurnym niebem za oknem. Przesyłam Wam kilka stopchwilek pocieszycielek zatrzymanych przez mojego męża ubiegłego lata. Dzięki, że udostępnił mi swoje fotograficzne archiwum i zgodził się zostać moim blogowym fotografem. Jestem przekonana, że jego przyjaźń z obiektywem oraz niespotykana cierpliwość i umiejętność dostrzegania tego, co piękne zaowocuje niezłymi fotkami. Zresztą oceńcie sami.


Tyle tego, co tu wybrać?

Jest!!!Doskonałe
Zmiana lokalu, ten wydaje się bardziej klimatyczny


Trochę zdewastowany , wychodzę


A może tu?Wygląda całkiem dobrze i ma kilka sal

Nie ma to jak dobra miejscówka

Randka?

Czy mnie widać?


Pasaż gastronomiczny








W kropelkach deszczu jest nam do twarzy


Gościu siądź na mym tarasie, a odpocznij sobie
Na dzisiaj tyle. Nie wiem, kiedy znów napiszę. Muszę wrócić do normalnego świata, chociaż żal. Potworzę, złapię ulotne chwilki, dam się ponieść impulsowi i wrócę. Tymczasem odpocznijcie ode mnie i mojej trochę filozoficzno-nostalgicznej pisaniny.
Pozdrawiam 
Marysia

poniedziałek, 6 marca 2017

Nieśmiałe śnieżyczki

Nieśmiałe śnieżyczki
Obudził mnie dzisiaj głośniejszy niż zazwyczaj świergot ptaków, lokatorów mojego bluszczu, i zmusił do wcześniejszego wstania. Jak już wstałam to i wyszłam. W świeżości poranka poczułam zapach wiosny. Jakie cudowne uczucie! I nagle pod kuchennym oknem wśród gałęzi śpiącego jeszcze winobluszczu zobaczyłam skromne małe śnieżyczki wygrzewające się w promieniach wiosennego słońca w towarzystwie troszkę bardziej zaspanych krokusów i tulipanów. Nieomylny znak, że wiosna tuż, tuż. Pomyślałam "Maryśka, obudź się,ogród czeka!" Będzie ładnie, kolorowo, czasami grillowo. Fajnie!


Dajcie pospać jeszcze chwilkę


A nam się spać już nie chce


Dzień dobry! Miłego dnia!



Z wiosennym pozdrowieniem dla Was
Marysia

niedziela, 5 marca 2017

Świadkowie niedzielnych obiadów

Świadkowie niedzielnych obiadów
Jak to ze sztućcami było,
nie wiem do kogo należały pierwotnie, ale wiem, ze pamiętają czasy przedwojenne, wojnę, ale nie wiem jak trafiły do mojej rodziny, do mojej babci i jej siostry. Używano ich od święta, czyszczono i przechowywano z pietyzmem. Potem, część z nich odziedziczyła moja mama (reszta trafiła do jej brata, bo podział musiał być sprawiedliwy). W moim rodzinnym domu zajęły należne im  miejsce wśród reprezentacyjnej zastawy. Dla mnie,wówczas małej dziewczynki, były za duże i niewygodne jednak dzielnie się z nimi zmagałam przy niedzielnym obiedzie. Jednak wyglądały pięknie na białym obrusie w towarzystwie porcelanowego serwisu  ze złotym paskiem. Pamiętam też jak pomagałem mamie czyścić te cudeńka i układać w specjalnej  kasecie z przegródkami. Z czasem zastąpiły je nowoczesne zestawy, kompletne, lżejsze i wygodniejsze, ale nie miały uroku tamtych schowanych w kredensie, nie budziły wspomnień.Przeleżały tam wiele lat zapomniane i niepotrzebne. Po śmierci mojej mamy trafiły do mnie i ... znów leżały w kredensie do chwili, gdy zaczęłam sięgać do korzeni,co zaowocowało zamiłowaniem do staroci i przedmiotów z duszą. Dzisiaj już nie leżą w kredensie, lecz pięknie wyczyszczone cieszą oczy jako świadkowie stopchwilek z tamtych lat.
 Trochę nostalgicznie, ale co tam, należy się tym, dzięki którym mogę o tym pisać i upiększać dom, mój dom,w którym jest miejsce dla moich bliskich i w którym pamięta się o tych, którzy odeszli.


W perspektywie


I trochę bliżej

A teraz całkiem wyraźnie


W starej kasecie i w towarzystwie "you must have"

You must have



Po zamknięciu



Trochę "modern"


Błyskotki tu i tam


Drugie wcielenie kaset na sztućce
Pozdrawiam Marysia

piątek, 3 marca 2017

Radość tworzenia

Radość tworzenia

Radość tworzenia, czyli "stopchwilki" przeznaczone na kreatywne działanie. Fascynują mnie ludzie, którzy przekuwają swoje talenty na konkrety wyrażając tym samym siebie, bogactwo swoich przeżyć i potrzebę tworzenia piękna. W moim przypadku trudno mówić o talencie, który zaowocowałby wielkimi dziełami. Mam za to wielką potrzebę "robienia czegoś", bo nie potrafię "robić nic". Płaszczyzną moich działań jest dom zarówno w sensie wymiernym jak i w sferze uczuć. Doskonale wyrażają tę różnicę Anglicy w dwóch słowach "home" i "house", które z pozoru mówią o tym samym a jednak to "Home is my castle."Moja twórczość jest raczej odtwórczym działaniem inspirowanym przez pomysły innych, ale w swoich pracach zawsze zawieram cząstkę siebie samej. Oto kilka przykładów mojego "robienia czegoś."

Zajrzyjmy przez okno w jesiennej odsłonie

I kto tu mieszka, czyli logo rodziny


Na powitanie

Różany zakątek




Od Siewierza jechał wóz ... haftowane worki wiózł






Trochę łąki w domu





Pamiątki po przodkach w nowej odsłonie



Artystyczny recykling







Zimowe dekoracje









W Świątecznym nastroju



Wspomnienie lata

Co oko widziało 


Copyright © 2016 StopChwilka , Blogger